Jakie kobiety poznałem dzięki kreowaniu wyobraźnią i połączeniu z duszą + 5 filmów

 

Niżej FILMY o tym, jakie kobiety poznałem dzięki kreowaniu wyobraźnią.

W poprzednim artykule opowiadałem o tym, jak wykreować wymarzoną kobietę za pomocą swojej wyobraźni i połączenia z własną duszą. Teraz czas na konkrety, więc zaczynam bez przedłużania, a jedynie na końcu dodam parę słów od siebie.

 

Najdłuższy związek oparty na przyjaźni - Marta - odc. 1 z 5

Pierwsza kobieta o imieniu Marta. To była moja najdłuższa relacja, najbardziej intensywna, z której najwięcej wyniosłem. Poznałem ją, gdy wchodziłem w dorosłość. To był czas, gdy miałem już trochę pierwszych doświadczeń z kobietami.

Za młodu nie próżnowałem. Nie usłyszysz ode mnie historii, że “byłem 20-letnim prawiczkiem z trądzikiem na twarzy, którego żadna nie chciała, a teraz zobacz, co osiągnąłem, jaki progres, Ty też tak możesz, tylko mi zapłać”.

Być może właśnie dlatego jestem tu, gdzie jestem, bo zbudowałem fundamenty. Tak naprawdę okres dojrzewania i wchodzenie w dorosłość są po to, by poznać płeć przeciwną, poznać siebie, poznać, na czym to wszystko polega i co robić, by cieszyć się satysfakcjonującymi relacjami.

Jak wygląda związek oparty na przyjaźni:

Relacja z Martą była momentami burzliwa, ale zawsze potrafiliśmy się pogodzić, podać sobie rękę. Nasza relacja została zbudowana na najlepszym możliwym fundamencie, jakim jest przyjaźń. Spróbuj tego “szukać”, wpisać to w opisie portalu randkowego. “Szukać” w cudzysłowiu, bo szukanie to energia braku, a z poziomu energii braku można mieć tylko brak.

Najlepsi przyjaciele zawsze idą za sobą w ogień, a w połączeniu z miłością, która między nimi jest, jest to połączenie dusza-dusza, a nie człowiek-człowiek. Wtedy bardzo trudno o rozstania. Gdy dba się o tę relację, można przez wiele miesięcy czy lat, ani razu się nie pokłócić. Mieliśmy takie momenty przez wiele lat trwania tej relacji. Do dziś wiemy, że możemy na siebie liczyć, mimo że nie tworzymy związku.

Kiedy wejść w związek:

Zanim związaliśmy się ze sobą, spotykaliśmy się przez 4 miesiące. W pierwszym miesiącu widzieliśmy się z 2-3 razy, w kolejnych z 5-6 razy. Dopiero w noc sylwestrową zdecydowaliśmy, że chcemy stworzyć coś więcej.

Jak widzisz, nie było pośpiechu. Gdy spotykasz się z kimś, nie ustalasz sobie w głowie, że zaproponujesz kobiecie związek w ciągu 2 tygodni od dnia pierwszego spotkania. To tak nie działa. Trzeba w tej relacji być całym sobą i to samo przychodzi. Dusze same decydują, kiedy jest odpowiedni moment.

Daruj więc sobie poradniki o tym, jak zdobyć kobietę w 5, 10 czy 12 spotkań albo artykuły o tym, jak zaimponować kobiecie – to wszystko jest bardzo sztuczne. W nowym modelu świata, który obecnie zaczyna odgrywać większą rolę w porównaniu do starego, autentyczność zyskuje na znaczeniu.

Jeszcze tego nie dostrzegasz, bo dopiero zaczynasz wchodzić na ścieżkę duszy. Dopiero pojawiłem się na YouTube, dopiero Cię w ten świat wprowadzam. Potrzeba czasu, by ludzie zobaczyli, że jest to skuteczne i korzystne dla wszystkich.

Im bardziej zaprogramowany umysł człowieka i im bardziej jest on zakorzeniony w fizycznym, materialnym świecie, tym trudniej niektóre kwestie pojąć. Dlatego im szybciej połączysz się z własną duszą, tym w Twoim otoczeniu ludzie również szybko to uczynią.

To ja wykreowałem Martę wyobraźnią, a ona mnie - jednym wypowiedzianym na głos zdaniem

Marta po raz pierwszy zobaczyła mnie, gdy szedłem i jadłem bułkę z serem. Powiedziała wtedy do koleżanki: “zobacz, on będzie mój”. Spodobałem się młodej, atrakcyjnej kobiecie w momencie, gdy mieliłem ustami bułkę, także bardzo ciekawy moment…

W tamtym czasie zawsze przed pójściem spać i po obudzeniu, wyobrażałem sobie swoją wymarzoną kobietę. Co robi współczesny człowiek? Sięga po telefon, a tym samym odłącza swoją wyobraźnię!

Kochałem czarnulki i każdy ich szczegół sobie wyobrażałem – wygląd, charakter, seks, itd. Jednak dopiero rok temu to zrozumiałem, że to ja ją wykreowałem, a ona mnie – właśnie dzięki przebywaniu we własnej wyobraźni przed tym, jak się poznaliśmy. Przez cały czas sądziłem, że nie miałem żadnego wpływu czy udziału w tym, że się poznaliśmy. Jednak zrozumiałem, że jest inaczej, krótko po tym, jak poznałem Marcysię, o której powiem na końcu. Teraz powiem historię o Matyldzie, a zaraz za nią będzie historia Marcysi.

Opowieść o Matyldzie, która chciała być ze mną po 24h znajomości

Z Matyldą było tak:

Gdy w wakacje zeszłego roku zrobiłem sobie 2-3 miesięczną przerwę od życia zawodowego, postanowiłem w pełni wykorzystać ją na połączenie się z własną duszą, tak na 100%.

Stwierdziłem, że w te wakacje jeśli będę pił, to max 2-3 bronki. Tak dla humoru, no i też było upalne lato.

Oprócz tego moim postanowieniem było:

  • w ogóle nie myśleć o pracy, kompletnie ją olać
  • być tylko w tu i teraz, czyli nie odbiegać głową w przeszłość lub przyszłość
  • odpocząć tak na 100%, czyli nie wynajdować sobie żadnych zajęć
  • codziennie spędzać mnóstwo czasu z naturą i poza domem
  • podziałać jedynie nad tym, by chodzić stale uśmiechnięty, by nie wyglądać poważnie

Moment, gdy zobaczyłem Matyldę:

I pierwszego dnia przerwy od pracy, szczęśliwy tym wydarzeniem, szedłem parkiem, podziwiając piękno przyrody, zachwycając się wszystkim. Park spory, więc zrobiłem sobie bardzo długi spacer, nie myśląc kompletnie o niczym. Było cudownie, nie do opisania. Polecam każdemu spróbować nie wykonywać żadnych obowiązków i pracy przez tyle czasu. Wyszedłem z tego parku i idę osiedlem. Dalej wydarzyło się coś niesamowitego, co zapamiętam do końca życia.

Wrzuciłem bronka do śmietnika i idę na wprost przystanku. Podjeżdża autobus, a z niego wysiada z 2-3 mężczyzn, którzy zaczęli iść w jednej linii w moją stronę. Omijam więc ich obok autobusu, a za nimi wyłania się uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna, która też z niego wysiadła. Wyłoniła się zza tych mężczyzn, że zobaczyłem ją, a dosłownie 5 sekund później szedłem z nią w kompletnie drugą stronę.

I jak to wyglądało. Ja też wtedy szedłem przeszczęśliwy i uśmiechnięty od ucha do ucha, z całkiem wyłączonym mózgiem, przez który nie przepływały żadne myśli, a gdy ją zobaczyłem, sam z siebie bez żadnej myśli złapałem ją za biodro i powiedziałem: “Ty dzisiaj pójdziesz ze mną, chodź”.

Moment, gdy się poznaliśmy:

A ona zupełnie bez zastanowienia odwróciła się na pięcie i zaczęła ze mną iść, cieszyć się jeszcze bardziej i rozmawiać. Nie tak ogólnie, jak to sobie wyobrażasz, że co tam, skąd wracasz, jak masz na imię, co studiujesz. W ogóle tego nie było. Nie przypomnę sobie pierwszych minut poznania się, bo pamiętam tylko ten mikromoment, który wyłapałem, gdy odwróciła się na pięcie do połowy i zatrzymała, bo jednak włączył się jakiś kobiecy instynkt na zasadzie: “co Ty robisz, przecież nie znasz typa”, ale trwał ten stop, to zatrzymanie się mniej niż pół sekundy, tak bardzo dynamiczna była ta akcja, że obróciła się do połowy, pół sekundy jakby stop i obróciła się do końca.

Jak wyglądały pierwsze godziny razem:

Spędziłem z nią całą dobę od razu, na sekundę się nie rozstaliśmy. Potrafiła mi przez kilka godzin śpiewać piosenki po angielsku, ale tak wczuwać się mocno, że naprawdę.. ma talent, a ja czułem, że potrafi hipnotyzować ludzi, bo wpadłem w jakiś nowy mi stan.

Na kartkach hotelowego notesu napisała: “jestem bogiem” i “jutro jest dziś”. Zobaczyłem to w hotelu, ale jakoś nie ruszyło mnie to.

Dopiero w domu zacząłem rozkminiać, o co chodzi z tymi tekstami, co chciała mi nimi przekazać. Już wtedy wiedziałem, że każda relacja ma być dla nas jakąś lekcją, więc szukałem odpowiedzi. Zrozumiałem, że umysłem nigdy nie dojdę do tego. Zacząłem słuchać tych słów sercem, czuć je duszą. Jakie wnioski?

Co ważnego mi przekazała:

“Jestem bogiem” mówi o tej “boskiej” mocy człowieka, o kreacji, że mogę kreować. “Jutro jest dziś” i “jutro jest jutro” oznaczają to samo. Pozornie brzmi to jak sprzeczność, ale gdy wejdzie się głębiej, nagle okazuje się, że to jest ta sama prawda ubrana w 2 różne zdania. Różnią się tylko tym, z którego miejsca patrzysz.

Prawda jest tu podwójna. W doświadczeniu wewnętrznym istnieje tylko dziś. W organizacji życia, jutro istnieje. Jutro nie jest miejscem, do którego idziesz. To tylko nowe dziś, które nadejdzie.

Wyobraźnia pozwala Ci doświadczać jutra już teraz. Wyobrażasz sobie cel, doświadczenie, itd. W Twojej głowie dzieje się jakby “przyszłe dziś”. W tym sensie jutro staje się dziś, bo w Twojej świadomości już istnieje. Czyli masz swoje wyobrażenie, co do jutra, jak ma Twoje jutro wyglądać, a kiedy działasz i wchodzisz w to doświadczenie dzisiaj, to powstaje taki most między wyobraźnią a rzeczywistością.

Więc dlaczego hasło “jutro jest dziś” jest kluczowe dla kreowania własnej rzeczywistości swoją wyobraźnią? Bo mówisz: “aa, jutro zacznę”, “jutro osiągnę swój cel”, a prawda jest taka, że jutro staje się dziś dopiero, gdy wchodzisz w działanie i wyobrażone doświadczenia. Twoja wyobraźnia daje Ci przyśpieszenie!

To jest mocne psychologicznie i duchowo, bo uwalnia Cię od czekania i biernego życia. To wszystko to prawda psychologiczna i fenomenologiczna, czyli doświadczeniowa. Fenomen połączony z logiką tworzy doświadczenie, równa się doświadczenie, równa się Twój cel, który teraz pragniesz osiągnąć.

I teraz najbardziej rozwalająca głowę znajomość. Matyldę poznałem na początku, a Marcysię na końcu wakacji 1,5 roku temu.

Jak poznałem Marcysię - 3 odcinki

Idę swoim osiedlem, bardzo blisko miejsca zamieszkania. Z daleka widzę stojącą kobietę, która wygląda bardzo zjawiskowo. Włosy – sprężynki doczepione, bardzo długie, do dołu pleców. Makijaż i ubranie zjawiskowe, że 2 raz bym ją spotkał na ulicy, to bym wiedział, że już ją widziałem.

Przechodzę obok niej i mówię: “mmm, kreacja, co za kreacja…”, a ona odpowiada: “ale trafiłeś z tą kreacją, wyglądam dziś, jak jedna wielka kreacja, mówią na mnie kreacja i interesuje się i praktykuję kreację, w sensie kreowanie rzeczywistości.”

A ja na to: “kreowanie własnej rzeczywistości przy pomocy wyobraźni? Przecież ja też się tym interesuję i to praktykuję!!..” Od razu złapaliśmy wspólny wajb. Zaczęła mówić różne mądre i ciekawe rzeczy o tym, miała bardzo duże pojęcie, że poczułem, że będzie moim nauczycielem i że zrobię ogromny progres.

W pewnym momencie poczułem, że zna mnie lepiej, niż ja sam siebie. Wypaliłem więc bez namysłu: “to jak taka mądra jesteś, to powiedz mi, jak mam na imię”. Spojrzała mi głęboko w oczy, myśli, myśli i mówi: “Mariusz”.. W sekundę, dosłownie poczułem fizycznie, jak zabiło mi mocniej serce, coś się we mnie uruchomiło i pojąłem, że nie będzie to zwykła znajomość..

Wstałem, zakręciłem się w kółko z wrażenia, złapałem się za głowę.. Wyciągnąłem portfel, zakryłem datę urodzenia na dowodzie i pokazałem jej.. Miałem lekkie wrażenie, że sama nie dowierza.. Tyle imion, a ona jakieś rzadkie wymieniła..

“To teraz powiedz, ile mam lat?” Tym razem chętniej, bo przy prośbie o imię, było lekkie zawahanie, jakby nie wierzyła w swoją moc.. Znowu spojrzała, myśli, myśli i mówi: “30”. Drugi raz złapałem się za głowę i zakręciłem w kółko.

Jak wyglądało 2 spotkanie z Marcysią:

Na kolejnym spotkaniu zrobiła mi medytację. Powiedziała, że mam zamknąć oczy, a ona wprowadzi mnie w stan miłostanu, bo tak go nazywała. W życiu nie czułem się tak wyluzowany, nie czułem takiego spokoju, nie czułem swojej mocy, jak w tamtym momencie. Potrafiła stworzyć taką atmosferę, że od momentu wejścia do domu, czułem się tak, że nie potrafię tego opisać.

W ciemnym pomieszczeniu, gdzie w całym domu miała pozamykane okna i drzwi, nagle zaczął wiać wiatr, który prawie zdmuchnął świeczkę.

Otworzyłem oczy, bo nie dało się mieć w takiej sytuacji zamkniętych. To był bardzo mocny wiatr i obserwowaliśmy płomień, ale ze wspólną pewnością, że na pewno nie zgaśnie. Poczułem jej pewność w tej kwestii i ona moją. Jakby nasze dusze się połączyły. Jakby pojawiły się w jej pokoju i złączyły się ze sobą.

Uspokojoną świeczkę wzięła do ręki i przyłożyła sobie bliżej oczu w tym ciemnym pomieszczeniu. Powiedziała: “a teraz spójrz mi w oczy”. Ja patrzę, a ona nie ma tęczówek oczu takich, jak wszyscy, że są jakieś nudne wzorki czy plamki, tylko ma tęczówki oczu, składające się ze złotych, pięcioramiennych gwiazdek.

Nie, że całe złote, tylko obramowania. To nie były soczewki, a najpiękniejsze oczy, jakie można mieć. Nie, jakie widziałem. Jakie można mieć. Piękniejszych nie ma. Rozwaliło mnie to totalnie i do dziś, jak o tym Wam tu mówię, czy sobie przypominam bardzo często, robią mi się szklane oczy.

Powiedziała, że też mogę mieć takie oczy. To one są zwierciadłem duszy, tylko trzeba mieć z nią bardzo dobre połączenie. Dodała parę kwestii o nich, ale nie będę tu o tym wspominał.

Kreowałem wyobraźnią kogoś takiego, jak Marcysia i w końcu poznałem

Innym razem siedzieliśmy na pomoście. Wzdłuż brzegu spacerowało z 20 osób. Znowu wprowadziła mnie w stan miłostanu, a po dosłownie minucie zapytała, czy czuję się lepiej. Odpowiedziałem, że dziś coś nie potrafię się wyluzować i otworzyłem oczy. Odpowiedziała: “to rozejrzyj się wokół”. Patrzę, a tam nie ma żywej duszy. Byliśmy tylko my w promieniu kilometra.

Nagle 20 osób w minutę gdzieś wyparowało..

Powiedziała wtedy: “razem moglibyśmy mieć taki potencjał, moglibyśmy tyle osiągnąć, tyle wykreować dla siebie i innych tylko wejdź na ścieżkę duszy”.

Więcej o tym dowiesz się na spotkaniu, nawet w wiadomości prywatnej niczego więcej się nie dowiesz. Natomiast od pierwszych dwóch spotkań chciała kupić mi rower, byśmy codziennie mogli jeździć do lasu, kupiła nam bilety do kina, jedzenie.

Nigdy tego wszystkiego nie zapomnę.

Zdradzę tu jeszcze jedno. Tydzień po tym, jak ją poznałem, jechałem rowerem i zobaczyłem opuszczony budynek. Coś podpowiedziało mi, że muszę tam zajrzeć. Praktycznie na każdej ścianie było graffiti, ale jedna była nietknięta farbą. Coś podpowiedziało mi, bym spojrzał akurat na tę niepomalowaną, a więc nudną ścianę.

Patrzę, a na pustakach jest wyżłobione “THIS IS MY CREATION”.

Rozwaliło mnie to. Marcysia napisała, że to znaczy, że jestem na ścieżce duszy…

Czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, normalni, dobrzy ludzie, przeznaczeni Tobie, przeznaczeni dla Ciebie, przeznaczeni dla siebie, są tuż za rogiem.

Wszystko zaczyna się od Ciebie.

Chcesz poznać drugą połówkę i kreować, to wpadnij do mnie na Spotkanie bez presji.

Przewijanie do góry